Z życia wzięte

Zachęcona umieszczeniem krótkiej informacji „Jerzyny” postanowiłam podzielić się, w podobny sposób, z czytelnikami „strony wsi Rozniszew” moimi spostrzeżeniami na temat śmiecenia na terenie gminy Magnuszew, w tym w Rozniszewie i okolicy.

Zauważyłam bowiem, że niektórzy z nas uwielbiają śmiecić. Nawet w aktualnych warunkach, gdy mamy możliwość gromadzenia śmieci i ich zabierania w workach. Śmiecą niestety prawie wszyscy: dzieci i młodzież wszędzie, starsi najmniej. Spójrzmy też na niektóre nasze zaśmiecone zagrody, na lasy,przyglądnijmy się z uwagą naszym drogom i rowom przydrożnym a nawet polom uprawnym. Ileż tam śmieci. Najwięcej jest opakowań po napojach, lodach, ciastkach i chipsach a także papierosach. Dzięki temu wiemy czym się ludzie karmią, a nie jest to generalnie zdrowa żywność. To robota głównie dzieci, które potem na wiosnę zbierają te śmieci  w ramach zajęć szkolnych. Zbieranie to ma charakter wychowawczy, ale one powinny być  nauczone, że śmieci wyrzuca się do koszy lub przeznaczonych do tego pojemników. To patent na czystość. Ileż razy widziałam śmiecące dzieci (starszych też), będące w pobliżu koszy na śmieci, wyrzucające opakowania na ziemię, w obecności rodziców i osób starszych, bez zwrócenia im uwagi. Myśl o zjedzeniu loda czy batona jest tak silna u niektórych dzieci, że tłumi jakiekolwiek myślenie o potrzebie zachowania czystości wokół. My się tego śmiecenia nawet nie wstydzimy i niekiedy robimy to na oczach innych.Moje dzieci też kupują sobie różne produkty gdy chodzą do szkoły, ale mają przykazane, że opakowania muszą przynieść do domu. I przynoszą, bo nie otrzymywałyby kieszonkowego. Wiem, że nie śmiecą i wyrabiają w sobie odruch nie śmiecenia.

Drugim źródłem śmieci wokół nas jest młodzież, starsza i młodsza. Uwielbiają śmiecić a później narzekają jak jest brudno wokół, zwłaszcza gdy przyjeżdżają do nich znajomi z innych stron. Śmiecą bez opamiętania. W dzień i w nocy. Wszędzie. Tak, jakby to było ich życiowym celem. Wyrzucają je z samochodów, z jadących rowerów, w czasie spacerów. Tylko się oglądają czy nikt nie widzi. Występuje nagminność wyrzucania palących się papierosów z jadących samochodów. Popielniczki w samochodach przecież nie mogą śmierdzieć tytoniem. Nawet już policja nie reaguje, choć bezwzględnie powinna zwracać na to uwagę. No ale zobaczyłam, że oni też tak robią.

Odrębnym tematem jest wyrzucanie opakowań szklanych po napojach. Na tej podstawie wiemy co najczęściej pije się w naszej okolicy. Króluje piwo – najchętniej wareckiego browaru, które z Warką ma niewiele wspólnego. Ostatnio małe wódeczki, tzw. małpeczki, wcześniej były szampany. Aktualnie w niełasce są wina. Młodzież często robi to w ustronnych miejscach, np. nad rzeką lub w lesie, gdzie można dojechać samochodem. Po zapełnieniu tego miejsca śmieciami wybierają inne, na początku wolne od śmieci.Jeśli ma to miejsce w lasach to groźne są palone tam ogniska. Sądząc po ilości wyrzucanych paczek po papierosach palimy ostatnio mniej papierosów. Zmniejszyło się też picie piwa w puszce oraz wódek spoza wschodniej granicy. Wyraźnie wzrosła ilość śmieci wyrzucana przez kierowców rozwożących  produkty  spożywcze lub świadczących inne usługi.Nie zostawiają śmieci w pojazdach, z reguły ze względu na istniejący bałagan w tych samochodach, który nie może już być tam zwiększany. Opowiadano mi, że kilka lat temu w Rozniszewie podpita w młodzież jeździła w nocy samochodami z przyczepionymi do nich długimi foliami od namiotów foliowych. Potem leżały na poboczach dróg i długo były świadectwem głupoty. Dziś to zapewne szacowni ojcowie rodzin. Ciekawe czy przyznają się do tego.Zauważa się, że dużo różnego rodzaju śmieci – od padłych zwierząt po pojemniki od środków ochrony roślin – wyrzucana jest do kanału Trzebieńskiego i okalających nas przepięknych jezior i oczek wodnych. To jest wprost barbarzyństwo.

Starsze osoby są najbardziej uczulone na opakowania i inne śmieci, dlatego najczęściej ich widać stawiających worki przy drogach. Chwała im za to, ale nadal jeszcze widać walające się opakowania po środkach chemicznych i opakowania foliowe: worki i luźna folia po zużyciu w namiotach foliowych. Ileż tego jest w lasach i na łąkach. Robimy tam nowe wysypiska. Kiedyś w lesie za Zakrzewem znalazłam pięknego prawdziwka wyrastającego z buta, przedwojennego – bo miał szyte zelówki. Zbieram czasami te śmieci bo mi wstyd. Rodzaj zbieranych śmieci wskazuje, że jesteśmy bogaci i nie narzekajmy, że jest coraz gorzej.Problemem wymagającym rozwiązania jest jeszcze temat worków ze śmieciami pozostawianymi przy drogach. Korzystają z nich chodzące luzem psy (to jest odrębny temat) i zwierzęta leśne, rozrzucając je po okolicy.

Śmiecenie jest problemem większości kraju a nawet znacznej części Europy. Tylko trzeba sobie o tym wprost powiedzieć i z tym radzić. Żadna ustawa „śmieciowa” nic nie załatwi jeśli sami nie  będziemy dbać o nasze obejścia, drogi, pola, przepiękne łąki i lasy. Jeszcze nie tak dawno opakowania z cukierków i batonów zawiezionych dzieciom polskim w Kazachstanie,były tam wykorzystywane jako zakładki do książek albo przechowywane jako pamiątki. Prawdziwe. A my śmiecimy, no bo  kto nam może coś zrobić. Wolno nam, bo mamy przecież demokrację, choć z demokracją nie ma to nic wspólnego. Jedni śmiecą, drudzy zbierają, bo są i tacy.I tak się to wszystko kręci. Ciekawe czy zmądrzejemy? Zapewne tak, tylko kiedy? Już są w Polsce gminy, w których panuje powszechna kultura nie śmiecenia. Może by tak wziąć z nich przykład? Ale zanim to nastąpi zacznijmy się najpierw bić we własne piersi. Są jednak w Rozniszewie i całej gminie magnuszewskiej pozytywne zjawiska dotyczące prawidłowego zbierania śmieci. Są to nasze cmentarze, gdzie proboszczowie po kilkunastu latach ciągłej pracy osiągnęli duży sukces, z którego można się cieszyć.

Jak nie śmiecić? To takie proste, że każdy po krótkim namyśle znajdzie sposób.

Jedna z nas.