F

W tym roku w Publicznej Szkole  Podstawowej w Rozniszewie została zaprezentowana nowa sztuka teatralna, grana przez dzieci z naszej szkoły. To już 20-ty spektakl teatralny w tej szkole w ciągu ostatnich 20 lat  Teatr-zykuFigiel-ek. Gratulacje. Na jubileuszowej premierze w sobotę 16 lutego 2019 r. mogliśmy zobaczyć sztukę pt. PodGrzybek , napisaną przez Martę Guśniowską. Jest ona autorką kilkudziesięciu sztuk teatralnych dla dzieci i młodzieży. Spektakl Pod-Grzybek to ciekawa i mądra baśń dla dzieci z humorystycznymi wątkami.

Historia sztuki dzieje się w lesie, w którym żyją 2 lisy: stary i młody. Chowają się pod kapeluszami dużych muchomorów, które dają im schronienie przed chciwym kłusownikiem, uzbrojonym w broń palną i jego psem. Prowadzą różne pogaduszki pod tymi kapeluszami, trochę filozoficzne, trochę żartobliwe. W sumie bardzo ciekawe. Młody lis jest niestety ciekawy świata i wpada przed strzelbę kłusownika, ale w ostatniej chwili ocala go stary lis, sam otrzymując śmiertelny postrzał. Kłusownik pozostawia lisa w lesie ze względu na nie nadające się do użytku stare futro. W nagrodę za takie męstwo idzie do nieba, ale młody lis w dziwny sposób też tam podąża. Śmierć, która ich tam zabiera, pozwala obu lisom zostać w tym niebie. Spotykają tam jeszcze starszego lisa, z którym grają w szachy. Ale niebo nudzi młodego lisa. Patrzy więc z zazdrością na ziemię i widzi, że na ziemi jest ciekawiej. Zwłaszcza, że zobaczył z nieba ziemską, ciekawą lisiczkę. Uczucie, jakie się z tego narodziło każe mu wracać na ziemię i tak się stało. To taka banalna historyjka o poświęceniu dla innych, o sile trwałych związków, wzmacnianych uczuciem miłości. Bardzo pouczająca.

Biorąc pod uwagę samą treść, zawartą w scenariuszuspektaklu, jest ona trochę banalna a ideały w nim przedstawione są dominujące w wielu innych sztukach teatralnych. Można powiedzieć, że nic specjalnie nowego. 

Ależ nic podobnego. Już po przybyciu na spektakl pierwsze zaskoczenie. Otrzymałem prospekt a w nim wszystkie podstawowe informacje o sztuce, jak w normalnym teatrze. Po drugie cała sala gimnastyczna pełna widzów. Zwłaszcza starszych osób. Szok intelektualny u mnie i wielkie brawa dla organizatorów, że tak dużo osób przyszło. To moim zdaniemprzyniosła ich potrzeba uczestniczenia w przeżyciach wyższej kultury, którą uosabiają spektakle na żywo. W całym przebiegu spektaklu wielkie skupienie widzów, bardzo widoczne na ich twarzach i żywa reakcja na to co się działo na scenie. Ogólnie rzecz biorąc cisza, jak w normalnym teatrze, nawet u niemowląt. Żadne szuranie krzesłami. Dzieci i starsze osoby czekają na spektakl ze spokojem, w napięciu. I mnie się to udzieliło. Wówczas po krótkiej zapowiedzi przez Panią Dyrektor A. Suska rozsuwa się kurtyna i zaczyna się gra aktorska a widzowie patrzą w napięciu, co też tam się dzieje. Pod muchomorami siedzą lisy, jeden Młody, drugi Stary i są niewidoczni dla Kłusownika, który uzbrojony wpada na scenę ze swoim Pieskiem i szuka kogo by tu namierzyć. Straszny to typ, można się go naprawdę przestraszyć. Następnie widać ciekawą prostą scenografię, bardzo odpowiadającą treści widowisk. Kostiumy aktorów są przepiękne, dostosowane do roli jaką grają. Te ubiory  jednoznacznie wskazują kto kogo gra. Ileż fantazji i pracy włożono w ich wykonanie. Brawo dla ich wykonawców.  Od siebie pozwolę sobie napisać, że najbardziej podobał mi się kostium Jeża – czyli, Karola Kuźniaka, którego niewinna buźka tak pasowała z tym strojem.

Gra aktorska fantastyczna. Zwłaszcza interpretacja tekstów, która to interpretacja nie jest łatwa dla dzieci. Dla starszych zresztą też nie. Wszyscy grali fantastycznie, bez wyjątku.Pomysł z grą na bosaka (z wyjątkiem Klusownika) bardzo ciekawy. Uważam, że dla tej gry warto spektakl powtórzyć, nagrać i pokazać w You Tube. Niech zobaczą inni jak graSzkoła Rozniszew. 

Muszę jednak szczególnie wyróżnić trzy kurki: Zuzię Bogucką, Maję Skowrońską i Amelię Walencik. Miały wprawdzie małą rolę, ale wykonywały ją wprost brawurowo.Przepięknie. I ja się na nich wprost bezwiednie zapatrzyłem. 

Nad spektaklem czuwała Reżyser – Pani Anna Owczarczyk. Tak przygotowała zespół, że jej dyrygowanie aktorami spoza sceny nie było konieczne. Wcale nie musiała im pomagać. Ale tak to jest z reżyserami, że muszą uczestniczyć czynnie w spektaklu. Ponownie kłaniam się jej nisko za moje autentyczne wzruszenia. Wszyscy aktorzy grali jak z nut.Dobór wykonawców z całej dużej grupy dzieci szkolnych był bardzo trafny. To też duże zadanie. 

Odrębne brawa i uznanie należy się Panu Leszkowi Owczarczykowi. Muzyka „obsługująca” spektakl inaczej mówiąc oprawa muzyczna jest wysoce fachowa i bardzo dopasowana do scenariusza i klimatu spektaklu, przyjemna dla mojego, wymagającego ucha. Myślę, że końcowa piosenka powinna być grana często w szkole. I się na pewno nie znudzi.Przypominała mi ciekawy, wiodący motyw jednego z utworów muzyki poważnej, ale nie wiem teraz którego. Na pewno sobie przypomnę.

A na końcu mojego pobytu w szkole była herbata. Smakowała znakomicie, jak nigdy wcześniej. To też ważne. 

Gdy spojrzałem na ostatnią stronę prospektu to zobaczyłem jak kultura potrafi łączyć ludzi we wspólnym celu. Podobnie jak zdarzenia w spektaklu teatralnym. Pomyślałem sobie też, ile ciekawych ludzi jest w rejonie działania naszej szkoły. Trzeba ich tylko właściwie uruchomić.

Napisałem dla tych, którzy nie byli na spektaklu. Niech żałują. 

Jerzy Rokita